Przejdź do treści
15°CPowietrze: bardzo dobre poniedziałek, 21 września 2026 · imieniny: Hipolita, Mateusza wschód 06:27 · zachód 18:48
reklama

Wystąpienie: Witold Tumanowicz

05.11.2025, godz. 15:51, 44. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (druk nr 1836).

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ten projekt ustawy pod szczytnym hasłem troski o zdrowie Polaków w rzeczywistości jest kolejnym zamachem na portfele obywateli. Mamy tu dwie rzeczy w jednym: podwyższenie opłaty cukrowej i zwiększenie podatku od wygranych w grach i konkursach do 15%. Właściwie można by powiedzieć, że generalnie chyba rząd nie chce, żeby było zbyt słodko, zarówno w jednej, jak i w drugiej kwestii. Przypomnę, że gdy wprowadzono opłatę cukrową, mówiono o walce z otyłością, o poprawie zdrowia publicznego. Miało być mniej cukru w diecie, mniej zachorowań na cukrzycę, miało być zdrowiej. Nieco zabawnie się słucha, jak PiS krytykuje ten podatek, który sam wprowadzał. Spadek sprzedaży słodkich napojów był tylko chwilowy, a spadku zachorowań jak nie było, tak nie ma.

Jeśli ten projekt przejdzie, to będziemy mieli najwyższą opłatę w Europie. W listopadzie 2020 r., nie tak dawno, litr jednego z najpopularniejszych słodkich gazowanych napojów kosztował 2,5 zł. Teraz kosztuje 7 zł, a wy chcielibyście, żeby kosztował 10 zł. W tym czasie w Niemczech kosztuje 1 euro, a w Czechach 1,2 euro. Cele zdrowotne polityki to oczywista bzdura, która została obalona w bardzo obszernym raporcie NIK. Stwierdził on, że pieniądze z podatku nie zostały skierowane na leczenie otyłości czy cukrzycy. Opłata cukrowa jest wykorzystywana do zasypywania dziury budżetowej. Przynajmniej pan minister Neneman miał odwagę uczciwie to przyznać.

Podatek cukrowy pozostanie bez wpływu na zdrowie, ale będzie miał jeden konkretny efekt. Po raz kolejny uderzy w polskich sadowników, przetwórców i przede wszystkim w polskich producentów napojów owocowych. Tych, którzy odpowiadają za ponad 70% rynku. Mniej produkcji napojów to mniejsze zapotrzebowanie na jabłka, których Polska jest największym producentem w Unii Europejskiej. Przecież ostatnie lata to były po kolei: pandemia, pierwsza opłata cukrowa, zamknięcie rynków wschodnich, bezcłowy import z Ukrainy, a teraz podwyżka podatku cukrowego. To cud, że ludzie w tych branżach jeszcze żyją, zarabiają i dają zatrudnienie.

Napoje słodzone składają się w dużej części z soków owocowych. Efekt, jaki osiągniecie, to spadek krajowej konsumpcji i pogorszenie się sytuacji przedsiębiorców. Ale może to nie jest problem, bo przecież równolegle negocjujecie umowę z Mercosurem i zaraz będziemy mieli jabłka z Maroka. Po co nam więc z Grójca?

Składam wniosek o odrzucenie ustawy w pierwszym czytaniu. Natomiast gdyby jednak ustawa została uchwalona przez parlament, to aby bronić polskich sadowników i producentów soków, apeluję do prezydenta, aby zwrócił uwagę na negatywne skutki tej ustawy i ją zawetował. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

W tej sprawie

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (druki nr 1836)

Miasta w tym wystąpieniu: Grójec

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 15:51) (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 21.09.2026 15:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu