Wystąpienie: Bronisław Foltyn
30.07.2026, 63. posiedzenie Sejmu, Poseł tekst niewygłoszony
Punkt porządku dziennego: Oświadczenia.
Od blisko 3 lat za bezpieczeństwo Polaków odpowiada Władysław Kosiniak-Kamysz - prawdopodobnie jeden z najbardziej niekompetentnych ministrów w rządzie Donalda Tuska. Człowiek, który jak dotąd nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te 3 lata nie zrobił kompletnie nic, by Polacy mogli czuć się choć odrobinę bezpieczniej.
Właściwie po każdym ataku rakietowym, dronowym czy naruszeniu granic ze strony Rosji Polacy słyszą z jego ust wciąż te same frazesy, ten sam potok pustych słów. Tydzień temu Kosiniak-Kamysz przekonywał: "Mieliśmy prowokacje... dlatego nasza czujność i informacja, że takie działania mogą się pojawić, są ważnym elementem". I co z tego, że czujność i informacja są najważniejsze? Jakie, człowieku, podjąłeś działania, skoro już ponad tydzień temu wiedziałeś, że coś się kroi? Gdy dziś o godz. 3.46 rakieta uderzała w Tarnawie, to mieszkańcy mieli być czujni, zobaczyć tę rakietę i szybko uciekać z domu? Zastanawiam się, ile jeszcze Polacy będą w stanie znieść. Ile wytrzymają tego pustosłowia Kosiniaka, gdy rakiety spadają im niemal na głowy?
Kolejna wypowiedź Kosiniaka sprzed tygodnia: "Trzy rosyjskie samoloty, trzy dni, dzień po dniu, próbowały obserwować polską obronę przeciwlotniczą. To też jest wyraz wstępowania szczebel po szczeblu na drabinie eskalacyjnej". I tu Kosiniak może mieć rację. Ruscy próbowali obserwować naszą obronę przeciwlotniczą, ale najwyraźniej im się nie udało. Nie stwierdzili istnienia takowej. I nie dziwię się, bo coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje. Jedyne, co byliście w stanie zrobić, to obserwować sobie obiekt na radarach. Obiekt wleciał, obserwowaliście. Obiekt przeleciał 100 km, wy dalej obserwowaliście. Aż wreszcie zaskoczenie! Obserwowany obiekt po kilku minutach tego obserwowania, jak to zwykle przy tego typu obserwacjach bywa, zniknął. Obserwacja została zakończona sukcesem. Tyle że rano okazało się, że 40 km od Lublina w polu mamy 10-metrowy lej. Może i wam obserwowany obiekt zniknął z radarów, tylko jak teraz wyjaśnić Polakom, że nad ranem w miejscu ich domu może pojawić się 10-metrowa dziura w ziemi? Bądźcie czujni?
Co na to Kosiniak? Ano to: "Za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna. To są metry, które nas dzielą od tej wojny, i ta noc po raz kolejny to uświadamia". Metry nas dzielą od wojny - mówi Władek. A tych z Tarnawy nawet i 100 km dzieli.
Taki gość odpowiada dziś za nasze bezpieczeństwo. Możemy więc być niemal pewni, że jeśli rosyjskie rakiety znów uderzą - nie w puste pole, ale w centrum Lublina czy Warszawy - to Kosiniak-Kamysz rano z uśmiechem wam wyjaśni, że to "kolejny szczebel drabiny eskalacyjnej". Powtórzy, że za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna, a wszystkie stacje radiolokacyjne zadziałały wyśmienicie. Obiekty były cały czas obserwowane - dopóki nie zniknęły z radarów, zostawiając 10-metrowe leje. I oby nie były to leje na lubelskiej Starówce czy warszawskim Nowym Świecie.
Miasta w tym wystąpieniu: LublinWarszawa
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (otwiera się w nowej karcie)
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 21.09.2026 13:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

