Przejdź do treści
10°CPowietrze: bardzo dobre wtorek, 22 września 2026 · imieniny: Tomasza, Maurycego wschód 06:29 · zachód 18:46
reklama

Wystąpienie: Dariusz Matecki

11.02.2026, 51. posiedzenie Sejmu, Poseł tekst niewygłoszony

Punkt porządku dziennego: Oświadczenia.

Składam dziś oświadczenie poselskie w sprawie, która powinna wstrząsnąć każdym, kto jeszcze wierzy, że w Polsce obowiązuje elementarna zasada państwa prawa: niezawisłość sędziowska, bezstronność postępowania i zakaz nacisków politycznych na orzecznictwo.

Mówimy o sędzim Sądu Okręgowego w Warszawie Dariuszu Łubowskim - sędzim z wieloletnim stażem, zajmującym się sprawami o wymiarze międzynarodowym. Po wydaniu orzeczenia niekorzystnego dla władzy wykonawczej - w sprawie europejskiego nakazu aresztowania - jego sytuacja zawodowa ma według relacji samego sędziego "drastycznie się pogorszyć", a kolejne decyzje kadrowe i organizacyjne zaczęły przypominać klasyczny mechanizm represji: ukarać, upokorzyć, zniechęcić, zastraszyć innych.

1. "Żeby było dobrze". Czy na posiedzeniu KRS padło przyznanie do próby ustawiania sprawy?

Podczas wysłuchania przed Krajową Radą Sądownictwa sędzia Łubowski opisał sytuację, którą - co trzeba podkreślić - sam określił jako bezprecedensową w swojej ponad 30-letniej pracy: kontakt telefoniczny prokuratora prowadzącego sprawę oraz propozycję spotkania z sędzią, "żeby było dobrze". Sędzia wskazał, że odebrał to jako próbę ustawiania sprawy i odmówił, informując przełożonych.

Dziś w imieniu obywateli, którzy mają prawo oczekiwać uczciwego procesu, pytam publicznie - bo to pytanie musi paść w tym gmachu - czy w tym konkretnym przypadku, na posiedzeniu KRS, doszło do przyznania przez sędziego, że prokuratorzy Prokuratury Krajowej próbowali z nim ustawić sprawę związaną z Funduszem Sprawiedliwości i wnioskiem o ENA. Skoro taka relacja padła publicznie, dlaczego nie nastąpiła natychmiastowa, twarda reakcja państwa: czynności wyjaśniające, zabezpieczenie dowodów, przesłuchania, analiza bilingów i korespondencji służbowej, kontrola trybu kontaktu z sędzią? Bo jeżeli prokuratorzy - obojętnie, jak będą to dziś tłumaczyć - próbują umawiać się z sędzią prowadzącym sprawę, "żeby było dobrze", to w normalnym państwie jest to alarm najwyższego stopnia. I nie mówimy o sporze politycznym. Mówimy o granicy, po której przekroczeniu wymiar sprawiedliwości staje się instrumentem władzy.

Prokuratura przez swojego rzecznika miała przedstawiać wersję, że był to kontakt "techniczny". Ale przecież sens państwa prawa polega na tym, że takie rzeczy się wyjaśnia do końca, a nie przykrywa komunikatem, zwłaszcza gdy sam sędzia mówi, że odebrał to jako próbę wpływu. Dlatego stwierdzam wprost: to powinno szokować. To powinno skutkować co najmniej natychmiastowym odsunięciem tych osób od sprawy, postępowaniami dyscyplinarnymi i rzetelnym postępowaniem karnym - jeśli tylko zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa. Państwo, które nie reaguje, wysyła sygnał: można naciskać.

2. Represje za wyrok - odwołanie z funkcji i degradacja.

Drugi element tej sprawy jest równie niepokojący: ciąg dalszy działań odwetowych. Z doniesień medialnych oraz publikacji wynika, że sędzia Łubowski został odwołany z funkcji kierownika sekcji do spraw postępowania międzynarodowego w VIII Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Warszawie, a także ma utracić związany z tym dodatek funkcyjny; decyzja miała zapaść z podpisem prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Beaty Najjar, ze skutkiem od 10-11 lutego 2026 r.

W tym miejscu pytam: Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że to jest "neutralna decyzja organizacyjna", oderwana od kontekstu, czyli od orzeczenia, które nie spodobało się władzy, i od publicznych komentarzy ze strony ministra? Bo równolegle sędzia wskazywał, że po wydaniu decyzji miał zostać dociążony obowiązkami w stopniu, który czyni normalną pracę niewykonalną, a jego próba odwołania od decyzji miała zostać administracyjnie zablokowana jako "niedopuszczalna".

To nie wygląda jak zwykłe zarządzanie kadrami. To wygląda jak metoda znana z systemów, w których sędzia ma rozumieć jedno: masz orzekać tak, jak władzy wygodnie, albo poniesiesz konsekwencje. To są praktyki, które mają znamiona totalitarne, bo opierają się na mechanizmie represji administracyjnej: zabrać funkcję, zabrać gabinet, dorzucić referat, upokorzyć, odizolować, a przy okazji dać sygnał innym sędziom: patrzcie, co będzie, jeśli się postawicie.

3. Państwo Tuska i presja polityczna na sądy.

Wysoka Izbo! Niezależnie od tego, kto jest stroną w postępowaniu i jakie ma poglądy, fundament jest jeden: sędzia ma mieć prawo wydać orzeczenie bez ryzyka, że zostanie za to ukarany przez władzę wykonawczą lub przez administrację sądową działającą pod presją polityczną. Dlatego mój sprzeciw jest stanowczy: nie godzę się na praktyki, które w Polsce Donalda Tuska coraz częściej przypominają mechanikę nadzoru politycznego nad wymiarem sprawiedliwości - nie poprzez ustawę i transparentną debatę, tylko poprzez naciski, komentarze medialne, kłamliwe insynuacje, a następnie decyzje kadrowe i organizacyjne uderzające w konkretnego sędziego. Nie ma państwa prawa tam, gdzie prokuratorzy "sondują" sędziego, "żeby było dobrze", sędzia po głośnym orzeczeniu traci funkcję i jest przesuwany, a organy państwa nie reagują z automatu, tylko czekają, aż sprawa ucichnie.

4. Co powinno się wydarzyć? Konkretne żądania i pytania.

Wzywam właściwe organy do natychmiastowych, jednoznacznych działań:

1) pełnego wyjaśnienia kontaktu prokuratorów z sędzią - włącznie z ustaleniem trybu, treści, okoliczności i tego, czy doszło do naruszenia zasad bezstronności i niezależności sądu,

2) zabezpieczenia dowodów i przejrzystego postępowania - bo państwo, które zamiata sprawę pod dywan, samo staje się współodpowiedzialne,

3) wstrzymania działań o charakterze represyjnym wobec sędziego do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy i udzielenia opinii publicznej jednoznacznej informacji, na jakiej podstawie faktycznej i prawnej podjęto decyzję o odwołaniu z funkcji,

4) wyjaśnienia, czy decyzje organizacyjne nie stanowią formy nacisku i czy nie naruszają standardów ochrony niezawisłości sędziowskiej.

Pytam wprost: Dlaczego w sprawie tak poważnej relacji - o próbie ustawiania sprawy - opinia publiczna nie widzi natychmiastowych, realnych działań? Dlaczego państwo, które tak chętnie mówi o "praworządności", w praktyce toleruje sytuacje, które w normalnych demokracjach są nie do pomyślenia? Czy chodzi o to, by w sprawach niewygodnych dla władzy ustawić aparat państwowy tak, aby już nigdy nie zapadł wyrok, który nie spodoba się ministrowi?

Dzisiaj w Polsce toczy się nie tylko spór o przepisy czy personalia. Toczy się spór o to, czy sędzia może orzekać zgodnie z prawem i sumieniem, czy ma kalkulować, kto jutro zabierze mu funkcję, gabinet i spokój w pracy. Ja mówię jasno: to jest droga donikąd. To jest droga do państwa strachu, do państwa selektywnych represji, do państwa, w którym "praworządność" jest hasłem, a praktyką jest nacisk.

Nie można budować szacunku do sądów poprzez administracyjne represje i polityczne nagonki. Nie można oczekiwać zaufania obywateli, kiedy państwo nie reaguje na sygnały o próbach wpływu na orzeczenie. Dlatego domagam się wyjaśnień, konsekwencji i przerwania tej spirali. Bo jeśli dzisiaj można tak potraktować sędziego, to jutro każdy obywatel może zostać potraktowany tak samo: bez realnej ochrony, bez uczciwej procedury, bez pewności, że prawo jest ponad polityką.

Miasta w tym wystąpieniu: Warszawa

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 22.09.2026 07:35
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu