Przejdź do treści
10°CPowietrze: bardzo dobre wtorek, 22 września 2026 · imieniny: Tomasza, Maurycego wschód 06:29 · zachód 18:46
reklama

Wystąpienie: Jarosław Sachajko

25.02.2026, godz. 18:21, 52. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2250).

Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! Projekt z druku nr 2250 jest projektem, który pod hasłem walki z patologiami na rynku pracy buduje mechanizm niebezpieczny dla państwa prawa. Nie dlatego, że chce chronić pracowników, bo ten cel jest słuszny, tylko dlatego, że robi to metodą administracyjnego przymusu o ogromnych skutkach finansowych, opartą na konstrukcji, która w praktyce wypycha sąd na drugi plan. W tym projekcie ustawy Państwowa Inspekcja Pracy ma nie tylko kontrolować i kierować sprawy do sądu, ale de facto rozstrzygać spór o to, czy istniał stosunek pracy. To jest zmiana jakościowa. Z organu kontroli robi się organ, który jednym rozstrzygnięciem uruchamia skutki w prawie pracy, a równolegle w podatkach, składkach i ubezpieczeniu zdrowotnym. W sporach, które z definicji są skomplikowane, oparte na ocenie faktów, wiarygodności stron i dowodów, państwo daje urzędowi narzędzie o sile wyroku, a obywatelowi i przedsiębiorcy pozostawia walkę odwoławczą jako kosztowny, długi etap. Najbardziej alarmujące jest to, że projekt przewiduje domyślne dosztukowanie warunków zatrudnienia i nie da się ich ustalić z materiału dowodowego. W państwie prawa brak dowodu nie może automatycznie prowadzić do narzucenia najbardziej obciążającego wariantu, bo to jest zachęta do konfliktu, generator sporów i mechanizm, który będzie mielił ludzi i firmy, a nie naprawiał rynek pracy.

To rozwiązanie wprowadzi też powszechny efekt mrożący. Granica między B2B, zleceniem, dziełem a stosunkiem pracy bywa cienka i zależy od realiów konkretnego przypadku. Jeżeli w tle pojawi się perspektywa decyzji administracyjnej, która może natychmiast wywołać konsekwencje składkowo-podatkowe, to firmy będą działały w lęku, ograniczą elastyczne formy współpracy, ostrożnościowo będą rezygnować z kontraktów, a część rynku ucieknie w jeszcze większą szarą strefę. Pracownik też nie będzie miał z tego zysku, bo rynek zatrudnienia przestanie być przewidywalny. Do tego dojdzie eskalacja represyjności: wyższe kary, wyższe mandaty, szersze narzędzia kontroli, w tym kontrola zdalna z dalszą integracją danych między instytucjami. To wszystko tworzy model, w którym państwo jest coraz silniejsze informacyjnie i sankcyjnie, a standardy proceduralne i gwarancje ochrony przed błędem urzędniczym nie rosną w tym samym tempie. W takich warunkach nie pytamy już, czy patologie będą ścigane. Pytamy, ile osób uczciwych zostanie po drodze wciągniętych w spór, który zacznie się decyzją, a skończy po wielu miesiącach, a może nawet latach w sądach.

Wysoka Izbo! Jeżeli rząd chce realnie chronić pracowników, to powinien wzmocnić sądy pracy, przyspieszyć postępowania i dać Państwowej Inspekcji Pracy skuteczne instrumenty dowodowe (Dzwonek) oraz możliwość szybkiego kierowania spraw do sądu, zwłaszcza wobec recydywy i pracy na czarno.

W związku z tym składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu.

(Poseł Urszula Rusecka: W trzecim.)

W tej sprawie

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2250)

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 18:21) (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 22.09.2026 07:35
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu