Wystąpienie: Dariusz Matecki
14.05.2026, godz. 20:55, 57. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia 125. rocznicy strajku dzieci wrzesińskich (druki nr 2493 i 2564).
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt wygłosić sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia 125. rocznicy strajku dzieci wrzesińskich.
Podczas posiedzenia komisji kultury i środków przekazu rozpatrzyliśmy projekt zaprezentowany przez posła Bartłomieja Wróblewskiego. W dyskusji posłowie jednogłośnie poparli inicjatywę, podkreślając jej wagę historyczną, a jednocześnie punktując bieżące problemy, takie jak polityka historyczna obecnego rządu, sytuacja polskiego szkolnictwa na Wschodzie czy zmiany w nauczaniu religii. Przewodniczący poseł Adamowicz, odnosząc się do uwag o pomnikach Bismarcka i regermanizacji polskich Ziem Odzyskanych czy - jak niektórzy mówią - kresów zachodnich, ironicznie poprosił internautów o nadsyłanie dokumentacji ikonograficznej do sekretariatu komisji, po czym stanowczo zamknął dyskusję. Reagując na prośbę pana przewodniczącego, postaram się wskazać kilka przykładów pokazujących niebezpieczne tendencje...
(Poseł Łukasz Ściebiorowski: Proszę się trzymać tego, co było w komisji.)
...będące objawem nieuzasadnionej germanofilii, która jest przejawem potencjalnego poczucia niższości wobec sąsiada, który przez wieki był oprawcą naszego narodu.
(Poseł Łukasz Ściebiorowski: Ma pan przeczytać sprawozdanie komisji, a nie swoją opinię.)
Ostatecznie projekt został przyjęty przez komisję przez aklamację wraz z drobnymi poprawkami legislacyjnymi. Ta uchwała autorstwa posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości jest naszym moralnym zobowiązaniem wobec tych najmniejszych, którzy w najczarniejszej nocy pruskich zaborów zachowali się jak giganci ducha.
Cofnijmy się wyobraźnią w czasie. Jest 20 maja 1901 r. Ziemie polskie od pokoleń dławią się pod jarzmem pruskiego militaryzmu. Państwo niemieckie krok po kroku, systematycznie z zimną, biurokratyczną precyzją zwalcza polskość. Z przestrzeni publicznej znikają polskie nazwy. Polakom odbiera się urzędy, sądy i prawo do ziemi.
(Poseł Łukasz Ściebiorowski: Proszę czytać sprawozdanie komisji, panie pośle.)
W pruskiej szkole ostatnim bastionem, w którym polskie dziecko może usłyszeć polskie słowo, w którym może wyznać wiarę w języku matki, pozostaje nauka religii. Wtedy zaborca postanawia przekroczyć ostateczną granicę. Władze niemieckie postanawiają wejść z pruskim butem w sferę absolutnie świętą, w duchową intymność i modlitwę polskiego dziecka. Tego właśnie dnia uczennice i uczniowie Katolickiej Szkoły Ludowej mówią twarde "nie". Niezłomne dzieci odmawiają przyjęcia niemieckich podręczników do katechezy. Kategorycznie sprzeciwiają się nauce religii w języku niemieckim. Jaka jest reakcja słynnego, rzekomo cywilizowanego pruskiego państwa prawa? Władze szkolne każą te niewinne, oporne dzieci nieludzką, brutalną chłostą oraz zamykają je w szkolnym areszcie.
Wyobraźcie to sobie państwo: dorosły funkcjonariusz niemieckiego państwa uzbrojony w twardą trzcinę okładający zapłakane, trzęsące się z bólu kilkunastoletnie dziewczynki i chłopców. Zamykano dzieci w ciemnościach, bo chciały mówić po polsku. Kiedy to barbarzyństwo wywołało w pełni zrozumiały zdesperowany sprzeciw rodziców ukaranych, pruska machina sądowa nie znała żadnej litości. Uczestnicy tych słusznych protestów, ojcowie i matki broniący godności swoich pociech, zostali następnie bezlitośnie skazani podczas tzw. procesu gnieźnieńskiego. Usłyszeli drakońskie wyroki: kary bezwzględnego więzienia i rujnujące ich rodziny grzywny.
Ale Niemcy bardzo głęboko się pomylili. Przemoc zrodziła bohaterstwo. Te dramatyczne wydarzenia wrzesińskie zapoczątkowały potężną, niesioną siłą ducha falę podobnych strajków szkolnych w całej Wielkopolsce. Ich gigantyczne apogeum przypadło na 1906 r., kiedy to jednogłośnie, ramię w ramię strajkowało ok. 75 tys. polskich dzieci w blisko 800 szkołach. To była największa, najbardziej bohaterska polska armia w tamtym czasie, armia bez karabinów, której jedyną bronią był polski katechizm i wierność ojczyźnie. Ten niezłomny protest dzieci wrzesińskich, bestialskie, nieludzkie potraktowanie ich przez niemieckie władze szkolne, a następnie surowe wyroki dla ich rodziców ostatecznie doprowadziły do niesamowitej konsolidacji całego polskiego społeczeństwa przeciw zbrodniczym zabiegom germanizacyjnym. Z tego bólu zrodził się hymn naszej niezłomności, słynna "Rota" Marii Konopnickiej, która głośno inspirowała twardy opór przeciwko wynaradawianiu polskich dzieci w absolutnie wszystkich zaborach. Odtworzę w tym momencie jej najważniejszy fragment.
(Poseł odtwarza nagranie z telefonu komórkowego)
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Panie pośle, to jest piękna i ważna pieśń, znamy ją, ale prosiłbym, żeby skoncentrował się pan na przedstawieniu sprawozdania komisji.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Oczywiście, panie marszałku. W czasie tego wystąpienia będę wielokrotnie powracać do tego, co działo się na posiedzeniu komisji, w tym do słów posła PSL-u pana Samborskiego.
W obronie wrzesińskich dzieci stanęli solidarnie Polacy ze wszystkich zaborów. Sprawa wrzesińska stała się głośna na świecie, głównie dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi i Marii Konopnickiej. Sienkiewicz w krakowskim "Czasie" opublikował dwa listy: "O gwałtach pruskich" w listopadzie 1901 r. oraz list otwarty do Wilhelma II, króla pruskiego w listopadzie 1906 r. W listach tych piętnował postępowanie władz pruskich wobec polskich dzieci, a także antypolską politykę pruską. List otwarty Henryka Sienkiewicza wydrukowały wszystkie polskie gazety w zaborach austriackim i rosyjskim oraz wiele czasopism zagranicznych. Sienkiewicz był bardzo popularny, ponieważ w tym czasie został laureatem Nagrody Nobla.
Z kolei Maria Konopnicka w czasie, gdy rozgrywały się te burzliwe wydarzenia we Wrześni, przebywała we Włoszech. Tam też prowadziła szeroką akcję na rzecz wrzesińskich dzieci. W 1902 r. napisała piękny wiersz o Wrześni.
Jeśli pan marszałek pozwoli, bo trwa on tylko 20 sekund...
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Panie pośle, pana wiedza literacka i historyczna mi imponuje, natomiast...
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Panie marszałku, powiem więcej.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
...bardzo bym prosił, żeby skupił się pan na przedstawieniu sprawozdania komisji i uchwały, która z tej komisji wyszła, żebyśmy mogli później odnieść się do niej w wystąpieniach.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Właśnie to robię, panie marszałku. Czy mogę zatem kontynuować tak, jak bym chciał?
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Może pan kontynuować, natomiast ryzykuje pan, że za chwilę zacznę przywoływać pana do rzeczy. Proszę bardzo, proszę kontynuować.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Dobrze, to włączę tę pieśń, jeśli mogę.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Nie, zakończyliśmy już używanie multimediów. Teraz bardzo proszę, żeby pan opowiedział to własnymi słowami.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Dobrze.
Walka dzieci wrzesińskich o język ojczysty w szkole znalazła oddźwięk w "Kronikach tygodniowych" Bolesława Prusa i w utworach Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Nieco później, w 1909 r. ukazało się zainspirowane przez wydarzenia wrzesińskie sugestywne opowiadanie Władysława Reymonta "W pruskiej szkole". Warto przytoczyć także prosty, lecz wzruszający wiersz "Wrzesińskie dzieci", którego autorką była prawdopodobnie Paulina Wężykowa, zapomniana poetka z Ziemi Poznańskiej. Powstały również bezimienne piosenki poświęcone dzieciom Wrześni. Cytuję: jakże być posłusznym, kiedy krzywda sroga, nie umiem się modlić jak Niemiec do Boga, acz choćbyście bili, nie pomoże wiele, po polsku mówimy w domu i w kościele. Także dzieci wrzesińskie miały talent poetycki. Nie będę jednak cytować ze względu na pana marszałka, który nie pozwala cytować polskich wierszy.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Chciałbym, żeby pan zacytował sprawozdanie komisji. (Oklaski)
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Ta walka, Wysoka Izbo, była dostrzeżona na świecie. Strajki dzieci skrupulatnie relacjonowały... Kiedyś Niemcy zagłuszali teksty polskich dzieci, a teraz pan marszałek.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Ja dla pana mogę być i Niemcem, i Hiszpanem, kim pan chce, ale niech pan przedstawi sprawozdanie komisji.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Magistrem pan jeszcze nie jest, ale mam nadzieję, że kiedyś pan będzie.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Nie jestem, prace trwają, panie pośle Matecki.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Niech trwają, tak jak w przypadku pani Kotuli.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Pan też ciężko pracuje nad tym, żebym przerwał pana wystąpienie. Proszę przejść do rzeczy.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Sprawa polska, o której zaborcy chcieli, by zapomniano, dzięki tym dzieciom jeszcze raz z potężną siłą powróciła na usta całego świata. W tym miejscu musimy wyraźnie nakreślić szersze tło tych wydarzeń. Podczas debaty na posiedzeniu komisji poseł Joanna Lichocka przypomniała fundamentalną prawdę. Strajk dzieci wrzesińskich był wstrząsającym momentem. Był wymierzony przeciwko systemowej antypolskiej polityce Hakaty i bezwzględnej doktrynie Bismarcka. Ale Polacy odpowiadali na to nie tylko heroicznym oporem. Odpowiadali również wielką pozytywną pracą organiczną narodu we wszystkich zaborach.
Strajk wrzesiński miał kolosalne skutki dla przyszłości narodu. Pokolenie uczestników tych wielkopolskich strajków wzięło potem bezpośredni, czynny udział w zbrojnym odzyskiwaniu przez naszą ojczyznę niepodległości w latach 1918-1921. To właśnie tamte wydarzenia podtrzymywały nierozerwalnego ducha polskiego i stworzyły solidne podwaliny pod powstanie oraz prężne działanie Związku Polaków w Niemczech pod wodzą wielkiego patrioty ks. dr. Bolesława Domańskiego. Dlatego ten strajk i pamięć o nim mają tak fundamentalne znaczenie, szczególnie dla Ziem Zachodnich i Północnych, które po wojnie wróciły wreszcie do macierzy.
Podczas posiedzenia komisji poseł Joanna Lichocka jasno wyartykułowała skandaliczną prawdę: w wielu polskich miastach zarządzanych dziś przez przedstawicieli Platformy Obywatelskiej bezrefleksyjnie i z zachwytem przywraca się historyczną symbolikę z okresu największego ucisku Bismarcka, oddaje się honory ludziom, którzy tę brutalną pruską, antypolską politykę aktywnie realizowali. Na bazie słów pana przewodniczącego komisji...
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Panie pośle, w swoim wystąpieniu odbiega pan od przedmiotu obrad określonego w porządku dziennym. Przywołuję pana do rzeczy.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Panie marszałku, odpowiadam na słowa przewodniczącego komisji, które padły na posiedzeniu komisji.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Najpierw wygłosił pan płomienny wykład historyczny, za który ja, maturzysta, jestem panu bardzo wdzięczny.
(Głos z sali: A dlaczego go pan marszałek tak cenzuruje?)
Panie pośle, teraz ja mówię, a za chwilę będę rozmawiał z panem.
Teraz pan polemizuje z tym, co wydarzyło się w komisji. Ja bym chciał, żeby pan nam opowiedział o tym, co się w tej komisji wydarzyło, jaka jest uchwała, którą pan nam przedstawia.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Panie marszałku, właśnie do tego zmierzam, tylko mam 15 minut na to, żeby zawrzeć...
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Ale zmierza pan tak okrężną drogą, a ja jestem tak podekscytowany pana wystąpieniem, że chciałbym szybciej dojść do celu.
(Poseł Roman Fritz: My słuchamy pana marszałka...)
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Panie marszałku jestem też jednym z autorów tej uchwały, więc argumentuję, dlaczego ta uchwała w ogóle powstała.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Absolutnie to rozumiem, dlatego też jestem cierpliwy, ale proszę przedstawić sprawozdanie komisji.
(Poseł Roman Fritz: Panie marszałku, nie jest pan cierpliwy.)
Jestem, panie pośle Fritz.
(Poseł Roman Fritz: Tak jest.)
Bardzo proszę.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Dobrze. To jest sprawozdanie komisji. Jest to odniesienie się do tego, co działo się w komisji, do słów pana przewodniczącego komisji, więc jeśli mógłbym kontynuować, panie marszałku, to bardzo bym chciał. Mogę? Dziękuję.
Sprawa w bliskim mi Barlinku to jaskrawy przykład zjawiska określonego jako regermanizacja pamięci - ma to bezpośredni związek z podejmowaną i omawianą uchwałą - gdzie pod płaszczykiem wielokulturowości zaciera się powojenną polską historię miasta na rzecz sentymentu do dawnego pruskiego dziedzictwa.
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Co jest w uchwale, panie pośle?
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Osią sporu stał się dawny dąb Bismarcka, drzewo posadzone po zwycięstwie Prus w wojnie z Francją, które dziś próbuje się wybielać i nazywać dębem pokoju. Przeciwko takiemu zakłamywaniu przestrzeni symbolicznej stanowczo protestuje m.in. lokalna działaczka pani Katarzyna Gerlecka, która wprost demaskuje tę narrację, mówiąc...
Wicemarszałek Szymon Hołownia:
Panie pośle, ponownie przywołuję pana do rzeczy.
Poseł Sprawozdawca Dariusz Matecki:
Zamiast stać się symbolem polsko-niemieckiego pojednania, ta sprawa wznieca tylko spory. Jej stanowisko popierają również badacze i środowiska naukowe. Prof. Richard Butterwick-Pawlikowski jasno przypomina na łamach "Gazety Wyborczej": Opisy takich pamiątek nie powinny milczeć o mrocznych stronach pruskiego militaryzmu, niemieckiego nacjonalizmu i pseudonaukowego rasizmu, którymi Bismarck i jego następcy się posługiwali, aby utrzymać się przy władzy. Apeluję więc do władz samorządowych i oświatowych w Barlinku, aby te informacje stosownie korygowały. Ten dąb to w istocie nacjonalistyczny symbol idei...
(Poseł Łukasz Ściebiorowski: Nie taki był przebieg komisji...)
W tej sprawie
Poselski projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 125. rocznicy strajku dzieci wrzesińskich (druki nr 2493, 2564)
Miasta w tym wystąpieniu: Kazimierz DolnyWrześnia
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 20:55) (otwiera się w nowej karcie)
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 21.09.2026 14:35
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

