Przejdź do treści
12°CPowietrze: bardzo dobre środa, 23 września 2026 · imieniny: Tekli, Bogusława wschód 06:30 · zachód 18:43
reklama

Wystąpienie: Roman Fritz

29.05.2026, godz. 14:47, 58. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (druk nr 1811).

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Lewica znowu przyszła z "prezentem" dla polskiego pracownika. Nazywa się to: projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, druk nr 1811. Brzmi pięknie. W praktyce to klasyczny socjalistyczny cios w polski biznes, w polskie firmy i w realne miejsca pracy.

Cóż oni proponują? Wyłączają z minimalnego wynagrodzenia dodatek funkcyjny, inne dodatki, premie i nagrody. Brzmi jak sprawiedliwość? Dla pracownika, który dostaje premię za wyniki, to znaczy, że pracodawca będzie musiał mu zapłacić minimum na czysto, a potem jeszcze premię. Koszty idą w górę. Kto za to zapłaci? Polski przedsiębiorca. Ten sam, który ledwo przeżył inflację, zielony ład i szaleństwo podatkowe tej koalicji.

W sytuacji wzrostu bezrobocia i lawinowego wypychania pracowników z rynku pracy przez sztuczną inteligencję płaca minimalna jest kompletnym drogim i absurdalnym anachronizmem. Wskutek tych szkodliwych regulacji najbardziej ucierpią najsłabiej wykształceni i najmniej zarabiający - pracodawcy w dobie globalnego generowania kryzysów po prostu będą wstrzymywać przyjęcia do pracy.

Znowu widzimy ten sam mechanizm. Państwo najpierw niszczy fundamenty gospodarki - inflacją, kosztami energii, podatkami, ZUS-em i biurokracją - a potem przychodzi jako rzekomy wybawiciel pracownika. I mówi: podniesiemy administracyjnie płace, dołożymy obowiązków, podniesiemy kary, dokręcimy śrubę przedsiębiorcom. Ale gospodarki nie da się zadekretować ustawą. Ten projekt nie bierze pieniędzy znikąd. Każda złotówka administracyjnie wymuszonego kosztu zostanie przerzucona: na ceny, na konsumentów, na samorządy, na redukcję zatrudnienia albo na zamykanie małych firm. Najbardziej uderzy to właśnie w tych, którzy mają najmniej odporności: małe przedsiębiorstwa, firmy rodzinne, mniejsze miejscowości, usługi lokalne. A równocześnie projekt zwiększa represyjność państwa: wyższe grzywny, nowe wykroczenia, większa kontrola. Przedsiębiorca w Polsce już dziś jest traktowany nie jak partner państwa, ale jak podejrzany.

I jeszcze jedno. Autorzy projektu sami przyznają w ocenie skutków regulacji, że nie mają pełnych danych dotyczących skali skutków gospodarczych. Czyli najpierw uchwalimy, a potem zobaczymy. To jest właśnie problem współczesnego państwa: eksperymentowanie na obywatelach cudzym kosztem.

Konfederacja Korony Polskiej mówi jasno: Jeżeli chcecie realnie podnieść wynagrodzenia Polaków, to obniżcie podatki, obniżcie koszty energii, zlikwidujcie bariery dla przedsiębiorców, ograniczcie biurokrację, przestańcie pompować inflację. Precz z SAFE, KSeF, SENT, ETS i jakie tam jeszcze skróty sobie wymyślacie. Bo godna płaca bierze się z silnej gospodarki i uczciwego państwa, a nie z kolejnych nakazów i kar. Wnoszę o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Bardzo dziękuję. (Oklaski)

(Poseł Włodzimierz Skalik: Precz z komuną!)

W tej sprawie

Poselski projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (druki nr 1811)

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 14:47) (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 23.09.2026 10:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu