Przejdź do treści
10°CPowietrze: bardzo dobre wtorek, 22 września 2026 · imieniny: Tomasza, Maurycego wschód 06:29 · zachód 18:46
reklama

Wystąpienie: Jarosław Sachajko

17.06.2026, godz. 17:30, 60. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo wodne (druki nr 1941 i 2633).

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Pani Minister! Dzisiaj, 17 czerwca, obchodzimy Światowy Dzień Przeciwdziałania Pustynnieniu i Suszy. W ramach przeciwdziałania suszy tą ustawą koalicja rządząca chce założyć licznik na studniach rolniczych i wprowadzić dodatkowe koszty dla rolników. Wstydu nie macie, zakładając perfidną pułapkę na rolników. Wnoszę o odrzucenie tego projektu w drugim czytaniu.

To nie jest ustawa o zabezpieczeniu wody dla rolników. To nie jest ustawa o retencji. To nie jest ustawa o spółkach wodnych. To jest pułapka dla rolników ubrana w ładne słowa o legalizacji.

Rząd mówi rolnikowi: przyjdź, zgłoś się, zalegalizuj swoje urządzenie, a my łaskawie nie ukarzemy cię dzisiaj. Ale prawdziwe pytanie brzmi: Co będzie jutro? Jakie dane trafią do urzędów? Jakie ograniczenia zostaną później nałożone? Jakie opłaty pojawią się za rok, za dwa, za trzy? Rolnik ma sam wejść do systemu, który od lat traktuje go nie jak gospodarza, tylko jak podejrzanego.

Ta ustawa nie rozwiązuje problemu wody. Ona legalizuje papiery, a nie zatrzymuje ani jednego litra wody na polu. Nie odbudowuje rowów. Nie wzmacnia spółek wodnych. Nie finansuje zastawek. Nie przywraca lokalnego zarządzania wodą. Nie oddaje rolnikom wpływu na zasób, którym faktycznie gospodarują od pokoleń.

Od lat słyszymy piękne hasła: wodę trzeba zatrzymać tam, gdzie spada deszcz. Tylko że pierwszymi podmiotami, które mogą to robić, w praktyce są rolnicy i spółki wodne. To oni znają rowy, łąki, zastawki, cieki, pola, lokalne spadki, miejsca, gdzie woda ucieka. A państwo, zamiast ich wzmacniać, buduje kolejne procedury, rejestry, zgłoszenia i mechanizmy kontroli.

To jest logika całkowicie odwrócona. Woda ucieka z lasów, z gór, z pól, z rowów, spływa do rzek i Bałtyku, a urzędnicy szukają problemu w studni rolnika. Zamiast walczyć z odpływem miliardów metrów sześciennych wody, państwo zagląda rolnikowi do płytkiej studni i mówi: masz limit, masz papiery, masz zgłoszenie, masz łaskę urzędnika. To nie jest polityka wodna. To jest reglamentacja i to są kartki na wodę.

Jeżeli naprawdę chcemy ratować polskie rolnictwo, trzeba wzmocnić spółki wodne, lokalne partnerstwa wodne, meliorację nawodnieniowo-odwodnieniową, małą retencję, zastawki, łąki, mokradła, lokalnych gospodarzy. Trzeba oddać wodę ludziom, którzy wiedzą, jak ją zatrzymać, a nie instytucjom, które potrafią głównie produkować formularze i kary. Dlatego tego projektu nie da się poprawić kosmetyczną poprawką. On wychodzi z błędnego założenia, że problemem jest rolnik i jego studnia. Nie. Problemem jest państwo, które przez lata odebrało rolnikom realny wpływ na wodę, osłabiło spółki wodne, rozproszyło kompetencje i zastąpiło gospodarowanie kontrolą. Wnoszę o odrzucenie tego projektu w drugim czataniu. Polska (Dzwonek) potrzebuje ustawy o zatrzymaniu wody, a nie ustawy o wciąganiu rolników w urzędniczą pułapkę. (Oklaski)

W tej sprawie

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo wodne (druki nr 1941, 2633)

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 17:30) (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 22.09.2026 02:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu