Przejdź do treści
16°CPowietrze: bardzo dobre poniedziałek, 21 września 2026 · imieniny: Hipolita, Mateusza wschód 06:27 · zachód 18:48
reklama

Wystąpienie: Roman Fritz

01.10.2024, godz. 14:18, 18. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o kołach gospodyń wiejskich oraz ustawy o społeczno-zawodowych organizacjach rolników (druki nr 655 i 658).

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Na początek kilka uwag za i przeciw. Jakie widzimy za? Jest wprowadzenie limitu państwowego finansowania kół gospodyń wiejskich, jest likwidacja pełnomocnika rządu w tej sprawie, jest zrównanie statusu kół gospodyń wiejskich ze społeczno-zawodowymi organizacjami rolników. Jakie są przeciw? Dlaczego to nie jest projekt poselski, tylko rządowy? Dlaczego nie poddano go konsultacjom? Co koalicja światowej rewolucji pod kierownictwem jej delegata na Polskę w uosobieniu Donalda Tuska chce tutaj ukryć?

Rzecz rzucająca się w oczy, wysuwająca się na pierwszy plan to określenie rodzaju żeńskiego: gospodynie. To piękne słowo, o wielowiekowej tradycji, narzucające niejako obszar oddziaływania do jednej spośród dwóch istniejących w ramach ludzkiego gatunku płci.

Dygresja. Jakie to piękne w tym postawionym na głowie świecie móc skonstatować, że istnieją dziedziny życia i zajęcia zarezerwowane osobno dla kobiet i dla mężczyzn. I nie ma doprawdy potrzeby kaleczenia języka na siłę wpychanymi feminatywami, jak np. nagminnie w tej izbie stosowane wyrażenie: Polki i Polacy. Słowo: Polacy obejmuje cały naród, zarówno płeć piękną, jak i płeć brzydką. Podobnie nie musimy przedłużać innych budowanych zdań, np. posłowie i posłanki, dyrektorzy i dyrektorki, senatorowie i senatorki, jak przed chwilą zrobił to minister Cezary Tomczyk.

Polskie rolnictwo, a w szczególności organizacje kół gospodyń wiejskich, powinno zmierzać w kierunku decentralizacji. Struktura małych, rodzinnych gospodarstw jest mocno związana z lokalnymi tradycjami, co sprzyja rozwijaniu małych, rodzinnych firm wspieranych przez lokalne społeczności.

Wiele wiejskich kobiet posiada spory potencjał, żeby prowadzić własną działalność gospodarczą i tworzyć produkty o wysokiej jakości i lokalnym charakterze. Organizują sprzedaż własnych wyrobów, takich jak sery, przetwory, miody czy rękodzieło. Często angażują się także w agroturystykę, oferując usługi turystyczne oraz warsztaty kulinarne i rękodzielnicze. Propagują wspaniałą ludową sztukę, w tym malarstwo i muzykę, co stanowi niezrównaną inspirację dla wielu uznanych artystów, nierzadko na skalę międzynarodową.

Droga od pola do stołu to naturalny schemat łączący wytwórstwo z przetwórstwem i handlem. To jedyna droga do opłacalności, budująca lokalną gospodarkę i wspierająca patriotyzm gospodarczy. Promocja regionalnej marki żywności pod hasłem: Made in Poland powinna być znana w całej Europie i na świecie.

Niestety politycy często nie dostrzegają potęgi naszych gospodarstw rodzinnych i przypominają sobie o tym sektorze dopiero tuż przed wyborami, gdy uczestniczą w dożynkach i robią sobie zdjęcia przy namiotach oraz wystawach kół gospodyń wiejskich. Kiedy jednak trzeba walczyć o odbudowę naszego handlu i przetwórstwa, często dają większe przywileje zagranicznym korporacjom, które umiejętnie omijają nasz system podatkowy, co szkodzi przecież naszemu budżetowi i konkurencyjności.

Oczywistą rzeczą jest, że każda działalność gospodarcza musi respektować obowiązujące przepisy, zwłaszcza dotyczące żywności, bezpieczeństwa i higieny. Kontrola jednakże winna mieć na celu jedynie zapewnienie jakości i bezpieczeństwa produktów, a nie utrudnianie działalności. Polska słynie z wysokiej jakości lokalnych produktów, a przestrzeganie standardów jest kluczowym elementem prowadzenia działalności w tym sektorze.

Państwo powinno wspierać rozwój małych firm, a nie przeszkadzać. Zakładanie małych przedsiębiorstw przez wiejskie kobiety powinno być nie tylko możliwe, lecz także odpowiednio motywowane. Odsunięcie urzędnika od rolnika oraz wprowadzenie swobody w zakładaniu działalności, która może urosnąć do rangi spółdzielni czy też klastra rolno-handlowego, pomoże dywersyfikować sklepy i inne punkty zbytu również w większych miejscowościach i miastach.

Podsumowując, rodzinne gospodarstwa wytwarzają zdrową, pyszną żywność, która ma ogromną przewagę pod względem zdrowotnym nad żywnością przetworzoną z marketów i nad fast foodami. Posiadamy także wspaniałą kulturę ludową opartą na pięknych strojach i muzyce. Wszystko to w połączeniu z przetwórstwem, handlem i agroturystyką należy rozwijać jako dodatkowe źródło dochodu Polaków, a zwłaszcza mieszkańców wsi. Doceniamy rolę i wkład wspaniałych polskich kobiet w rozwój ludowej i narodowej kultury (Dzwonek) i apelujemy do rządu o niewtrącanie się w ich bieżącą działalność na polu kultury i gospodarki. Wszystkim wiejskim gospodyniom: szczęść Boże!

W tej sprawie

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o kołach gospodyń wiejskich oraz ustawy o społeczno-zawodowych organizacjach rolników (druki nr 655, 658)

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 14:18) (otwiera się w nowej karcie)

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 21.09.2026 16:35
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu