Wystąpienie: Krzysztof Mulawa
Konf. 01.07.2026, godz. 11:15, 61. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2410 i 2466).
Rozwój przez podział.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kilka faktów na początek. Elektrownia jądrowa w Polsce budowana jest od 1982 r. Mnie na świecie nie było, a szanowny pan marszałek Szymon Hołownia uczył się wtedy wiązać sznurówki. Prądu z elektrowni jądrowej nie było na horyzoncie wtedy, prądu na dzisiejszym horyzoncie nie ma nadal.
Prawdopodobnie wydatkowaliśmy jako polskie państwo miliardy złotych. Intencjonalnie używam słowa: prawdopodobnie, ponieważ pod koniec rządów PO-PiS-u, które obiecywały przyspieszanie, bo tak komunikowaliście projekt oddania elektrowni jądrowej, nawet nie chcieliście zsumować wydatków, żeby nie dokonać autokompromitacji.
Drugi fakt: wszystkie elektrownie jądrowe, budowane w Europie i Stanach Zjednoczonych, nie zostały przekazane do użycia w zakładanym czasie. Nadal twierdzimy, przynajmniej oficjalnie, że będą to lata 2035-2036. Wystarczy nadstawić ucha w kuluarach, by dowiedzieć się, że termin wydłuża się jak guma. Szczególnie jak chcemy słuchać ministra złotoustego, ministra Motyki, to musimy być naprawdę hipokrytami. Znając ten kontekst, warto zastanowić się, co to może oznaczać, że 40 lat po rozpoczęciu projektu, kilka lat od tego, jak politycy duopolu zarzekali się, że budowa elektrowni ruszyła pełną parą, debatujemy dzisiaj nad zmianą polskiego prawa budowlanego. Czy powinniśmy być zaskoczeni naszym prawem budowlanym? Chyba nie. Osobiście chciałbym elektrowni jądrowej w 2036 r., ale biorąc to wszystko do przysłowiowej kupy, wierzyć w to po prostu nie powinienem, nie mam prawa.
Na co innego, szanowni państwo, chcę zwrócić uwagę. Na to, co zdarzyło się wczoraj, jaki mamy system elektroenergetyczny. Otóż PSE ogłosiło wczoraj, że w godz. 18-21 rozpoczyna się okres przywołania rynku mocy. To rozwiązanie stosowane jest w sytuacjach, gdy zapotrzebowanie na energię elektryczną znacząco wzrasta. Jest uruchamiane wtedy, gdy dostępne rezerwy mocy okazują się niewystarczające w stosunku do zapotrzebowania. Wsłuchujemy się w informacje od rzecznika PSE pana Macieja Wapińskiego, który próbuje nas uspokajać, że wszystko jest w porządku, chociaż przyznaje, że mieliśmy do czynienia z napiętą sytuacją bilansową we wtorkowy wieczór. Z czego to wynika? Szanowni państwo, otóż wynika to m.in. z tego, tak jak jest to deklarowane, że jesteśmy zaskoczeni ilością energii, której potrzebujemy w tych godzinach, oraz z tego, że niewystarczająca ilość energii generowana jest przez energetykę wiatrową. Teraz przypomnijmy, ile mamy prądu z energetyki wiatrowej. Wczoraj było go praktycznie zero, choć ilość mocy zainstalowanej wynosiła 11 GW. Chcemy ją nawet nie podwoić, bo chcemy mieć jeszcze 18 GW, żeby za jakiś czas znowu mówić o przywołaniu rynku mocy.
Na koniec mojego wystąpienia chcę powiedzieć, że jesteśmy już w przededniu obniżania stopnia zasilania. Przywołanie rynku mocy to jest ostatni przed tym etap, co będzie miało już realny wpływ na naszą gospodarkę. Jak pojawią się obniżone stopnie zasilania, to nasza gospodarka będzie traciła miliardy złotych. Chcemy energetyki jądrowej w 2036 r., ale przestańmy się czarować i przestańmy w ogóle gadać bzdury o jakimś przyspieszeniu. Dziękuję bardzo.
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2410, 2466)
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 11:15) (otwiera się w nowej karcie)
Skąd są te dane?
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 26.09.2026 16:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

