Wystąpienie: Arkadiusz Myrcha
04.08.2025, godz. 18:06, 39. posiedzenie Sejmu, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji do Spraw Deregulacji oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (druki nr 1432 i 1541).
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Na wstępie chciałbym podziękować za głosy poparcia dla tego projektu, który stricte realizuje hasło deregulacyjne, w tym przypadku dotyczy to postępowań sądowo-administracyjnych. Różnego rodzaju wątpliwości, które się na tym tle rodzą, mam nadzieję, że zostaną rozwijane po zakończeniu tej debaty. Bo co jak co, ale te zagadnienia, i mówię to z absolutnie pełnym przekonaniem, pomagają sądownictwu administracyjnemu - pewnie tych elementów mogłoby być jeszcze więcej - usprawniają je i przede wszystkim ograniczają elementy formalne związane ze zbędną papierologią.
A teraz po kolei, bo wątpliwości było kilka. Ten projekt omawialiśmy już na posiedzeniach połączonych komisji i tam raczej żaden z przedstawicieli obu komisji ich nie miał. Niemniej jednak rozumiem troskę obecnych tutaj parlamentarzystów, chociaż z tymi obawami absolutnie się nie zgadzam.
W pierwszej kolejności jest kwestia wskazywania umocowania do reprezentowania podmiotu czy wykazania umocowania do reprezentowania kogoś, czy też załączania dokumentów potwierdzających możliwość reprezentowania w sytuacji, kiedy dane te są dostępne w rejestrach publicznych. Szanowni państwo, to jest propozycja, która w polskim systemie ani nie jest szczególnie nowa, ani nie jest szczególnie skomplikowana. Nie wymaga żadnych nowych systemów teleinformatycznych, nie jest też związana z procesem informatyzacji. To jest rozwiązanie, do realizacji którego sąd rozstrzygający sprawę potrzebuje mieć komputer i Internet. Koniec. Po prostu. Na takich samych zasadach jak my, tutaj siedzący, czy ktokolwiek z obserwujących tę debatę może korzystać z dostępnych rejestrów: Krajowego Rejestru Sądowego, ksiąg wieczystych i innych rejestrów, które są dostępne i na podstawie których można zweryfikować podstawowe informacje, chociażby dotyczące spółek, organizacji pozarządowych czy nieruchomości. Jeżeli ktoś uważa, że w dzisiejszych czasach, w sytuacji kiedy komputer jest na każdej sali rozpraw, kiedy dostęp do Internetu jest zapewniony z każdego możliwego poziomu, nadal trzeba przedstawiać kilkustronicowe, czasami kilkunastostronicowe wydruki z Krajowego Rejestru Sądowego, to ma prawo do tego poglądu, ale my uważamy, że jest to działanie zbędne. Sąd administracyjny ma możliwość sprawdzenia tego i jeżeli zaistnieje jakakolwiek wątpliwość, to oczywiście na podstawie przepisów ogólnych, tak samo jak każdy inny sąd, może zawsze wezwać stronę do przedłożenia stosownego umocowania, potwierdzenia go w jakikolwiek inny sposób - w sytuacji kiedy, tak jak powiedziałem, będzie miał jakiekolwiek wątpliwości. Ale po co dodawać do każdej sprawy kilka, kilkanaście dodatkowych papierów, kiedy tych spraw są tysiące? Kilkaset tysięcy spraw razy te kilkanaście papierów - i tworzą się nam ciężarówki papierów z informacji, które mamy, gdy tylko wyciągniemy telefon, bo te informacje są dostępne w rejestrach publicznych. Realizacja tego postulatu nie wymaga więc ani dodatkowych środków, ani dodatkowych działań, ani zabezpieczenia informatycznego. To jest po prostu korzystanie z narzędzi już dzisiaj dostępnych.
Druga kwestia dotyczy zwrotu opłaty w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia zażalenia w sądzie. Dzisiaj w niepełnym czy wąskim zakresie ta opłata podlega zwrotowi w sytuacji, kiedy sąd rozstrzygnie zażalenie zgodnie z wnioskiem osoby składającej. Nie ma żadnego powodu, żeby w innych postępowaniach zażaleniowych ta zasada nie obowiązywała. Przepis przejściowy, bo tutaj pojawiły się wątpliwości, jasno precyzuje, jakie będzie miała zastosowanie ta nowa regulacja w odniesieniu do spraw, które są w toku, do spraw, które są w toku i podlegały już rozstrzygnięciu oraz tych, które jeszcze nawet rozstrzygnięciu nie podlegały. Tu polecam art. 2, który jasno to wskazuje. W stosunku do tego nikt z pracujących nad tą ustawą, także sędziów sądów administracyjnych, z którymi oczywiście był konsultowany ten projekt, nie miał jakichkolwiek wątpliwości. To jest druga kwestia.
Amicus curiae, przyjaciel sądu. Do kogo będzie mógł się zwrócić sąd? I po co? Po co sąd ma pytać organizację pozarządową lub organ administracji publicznej o opinię w tej sprawie? Ano po to, żeby mieć trochę szerszy obraz sytuacji przy rozstrzyganiu sprawy, która zawisła przed sądem administracyjnym. Przepis mówi wprost: sąd z urzędu - nie w sytuacji, kiedy ktoś do niego apeluje, kiedy wnioskuje o to strona, kiedy jest szantażowany, bo pojawiały się i takie sugestie, że ktoś może na nim coś wymuszać - kiedy ma do przeanalizowania sprawy, i to nie musi dotyczyć spraw stricte środowiskowych, może dotyczyć spraw społecznych, z zakresu ubezpieczeń, z zakresu podatków, ma prawo wprost wystąpić do organizacji pozarządowej lub organu administracji publicznej; enumeratywnie są wskazane te dwie grupy. To może być rzecznik konkretnej grupy: rzecznik praw pacjenta, rzecznik praw obywatelskich, rzecznik praw dziecka, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców - każdy, kto reprezentuje konkretną grupę zawodową. Dzisiaj sąd, nawet gdyby bardzo chciał, nie ma możliwości wystąpić do różnych organów administracji publicznej z wnioskiem o przedstawienie ich opinii w sprawie. Opinii. To też jest istotne. To ma być dla sądu pomoc. To nie jest tak, że sąd w każdej sprawie z urzędu musi o to występować. On będzie to czynił w sytuacji, kiedy ta opinia będzie mu w czymś przydatna, kiedy mu ułatwi rozstrzygnięcie sprawy. Tak samo będzie w przypadku organizacji pozarządowych. To, kto pomoże sądowi w ocenie sytuacji, najlepiej oceni sąd. To on bierze na siebie ciężar odpowiedzialności, rozstrzygając konkretną sprawę. Czy zwróci się do organizacji z wieloletnią tradycją, czy zwróci się, chociaż wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, do organizacji założonej dzień wcześniej? Nie wydaje się, żeby miał pokusę pytać kogoś, kto nigdy nie wystawił żadnej opinii, nie zabrał publicznie głosu w jakiejś sprawie społecznej, o opinię co do danego rozstrzygnięcia.
Powiem szczerze, że nie rozumiem, skąd te obawy o to, że sąd administracyjny może zasięgnąć opinii eksperckiej, skoro ona nie ma dla niego charakteru wiążącego ani nie jest opinią biegłego - bo taka wątpliwość padła z ust pana posła Warchoła - w rozumieniu postępowania dowodowego. Gdyby miała to być opinia na okoliczność wiedzy specjalistycznej i miałaby to być faktycznie opinia biegłego, tobyśmy zastosowali przepisy dotyczące biegłych, ale tak nie jest. To ma być opinia organizacji pozarządowej czy organu administracji publicznej, która ma pomóc rozstrzygnąć daną kwestię. Tylko tyle, aż tyle. Ta propozycja dotychczas spotykała się wręcz z ogromnym entuzjazmem. Po raz pierwszy stawiane są takie znaki zapytania.
W tej materii nie ma ani żadnego drugiego dna, ani niczego tajemniczego. Tu chodzi o to, żeby sąd administracyjny... Wiemy, że postępowanie sądowoadministracyjne różni się od postępowania cywilnego, od postępowania karnego, chociażby w zakresie postępowania dowodowego, którego sąd administracyjny nie przeprowadza. To jest inny sąd. To jest sąd prawa, a nie faktów. Dla niego rozstrzyganie czy badanie postępowania przed organami administracyjnymi ma inny charakter niż dla pozostałych sądów, więc występowanie o opinię do organu administracji wydaje się tutaj wręcz czymś naturalnym.
Co więcej, organizacje pozarządowe mają szerokie umocowanie w postępowaniu zarówno administracyjnym, jak i sądowoadministracyjnym. Przecież już dzisiaj organizacje mają prawo przystępować do postępowania administracyjnego na prawach strony i w ślad za tym na takich samych prawach występować w postępowaniu sądowoadministracyjnym. Już dzisiaj organizacje mają bardzo szeroki wachlarz narzędzi, w tym jeśli chodzi o wnoszenie wszystkich pism procesowych, składanie skarg, zażaleń itd. To dzisiaj jest. W tym zakresie nic się nie zmieni poza tym, że w postępowaniu sąd będzie mógł w sposób niewiążący zapytać organy administracji publicznej o opinię. Naprawdę chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości, które się na tym tle pojawiają, bo to jest przepis niekontrowersyjny, nikomu niewadzący, mający na celu tylko pomoc w rozstrzyganiu spraw przez sąd administracyjny.
Ostatnia kwestia: możliwość łączenia spraw przedmiotowo zbieżnych. Organizacyjnie bardzo wskazane wydaje się to, żeby takie narzędzie było w sądownictwie administracyjnym. Zwłaszcza jeżeli z jednego źródła, z jednej decyzji mamy kilkanaście, kilkaset stron, to rozstrzyganie tego w każdym odrębnym postępowaniu, jak wiemy, jest dalece nieracjonalne. Możliwość połączenia tego jest pewną oczywistością.
To cztery punktowe, niekontrowersyjne, niewielkie, ale bardzo usprawniające postępowania zmiany, co wskazują sami sędziowie sądów administracyjnych. Nie kojarzę, żeby od kogokolwiek z uczestników debaty publicznej płynęły jakieś uwagi czy wątpliwości na tle tej ustawy, poza słowami dzisiaj wypowiedzianymi ze strony posłów opozycji, raczej wątpliwościami, tak to odbieram, niż głosami krytyki. Wierzę głęboko, że w sądownictwie administracyjnym też powinniśmy szukać elementów, które mogą usprawnić rozstrzyganie sporów. Sądownictwo administracyjne nie jest bezpośrednio w kompetencji Ministerstwa Sprawiedliwości, ale także co pewien czas wymaga zmian i usprawnień, i te zmiany do takich należą. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o postepowaniu przed sądami administracyjnymi. (druki nr 1432, 1541)
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 18:06) (otwiera się w nowej karcie)
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 21.09.2026 21:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

