Wystąpienie: Jarosław Sachajko
16.10.2025, godz. 19:42, 43. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1757).
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Rozpatrujemy dzisiaj projekt ustawy, której uzasadnienie brzmi pięknie: ochrona obywateli w Internecie, walka z nielegalnymi treściami, bezpieczeństwo cyfrowe. Natomiast jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a w tym wypadku szczegółach wyjątkowo niebezpiecznych. Pod przykrywką wdrożenia unijnego aktu o usługach cyfrowych rząd wprowadza do polskiego prawa mechanizmy pozwalające na cenzurę i blokowanie treści w Internecie bez sądu i bez realnej kontroli obywateli. To nie jest kwestia techniczna czy cyfrowa, to jest sprawa fundamentalna dla wolności słowa i pluralizmu w Polsce.
Zgodnie z przedłożonym projektem koordynator ds. usług cyfrowych, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, UOKiK, a nawet Policja i ABW będą mogły wydawać nakazy blokowania stron lub usuwania treści, które uznają za nielegalne lub szkodliwe społecznie. Kto to oceni? Kto zdecyduje, czy dany wpis, komentarz lub artykuł jest nielegalny, czy jest tylko niezgodny z narracją władzy? Jeżeli decyzja administracyjna ma być wykonana natychmiast, bez wyroku sądu, to otwieramy drzwi do pozaprawnej kontroli Internetu.
Wielu ekspertów i wiele organizacji pozarządowych ostrzega, że ta ustawa zmierza znacznie dalej, niż wymaga tego prawo unijne. DSA miał chronić użytkowników, nie rząd. Miał walczyć z oszustami, nie z opiniami. Tymczasem w polskiej wersji staje się narzędziem do blokowania informacji, które władzy mogą się nie spodobać.
Ponadto nowe przepisy tworzą gąszcz biurokracji i chaos kompetencyjny. W tym wszystkim zginą małe polskie firmy internetowe, które nie będą w stanie sprostać wymogom raportowym i moderacyjnym. W praktyce wielkie korporacje takie jak Meta czy Google poradzą sobie bez trudu, a mali polscy przedsiębiorcy i wydawcy zostaną wypchnięci z rynku.
Wysoki Sejmie! To już nie jest walka z hejtem czy nielegalnymi treściami, to jest walka o kontrolę nad tym, co Polacy mogą przeczytać, napisać i udostępniać. W czasach, gdy Internet stał się podstawą wolnej debaty, taka ustawa może stać się najbardziej niebezpiecznym narzędziem administracyjnym uciszania opinii publicznej oraz opozycji. Nie chcemy Internetu, w którym rząd decyduje, które treści są prawdziwe, a które należy usunąć. Nie chcemy państwa, które pod hasłem bezpieczeństwa buduje mechanizmy blokowania informacji niewygodnych politycznie. Historia już pokazała, że gdy władza dostaje narzędzie cenzury, zawsze, wcześniej czy później, z niego korzysta.
Dlatego apeluję, nie pozwólmy, by unijne prawo, które miało chronić obywateli, zostało wykorzystane jako pretekst do ograniczania wolności Polaków. Potrzebujemy przejrzystych procedur, niezależnej kontroli sądowej i realnej ochrony przed nadużyciami władzy, a nie pustych haseł o cyfrowym bezpieczeństwie. W Internecie, podobnie jak w demokracji (Dzwonek), nie wystarczy mówić o wolności, ale trzeba jej naprawdę bronić. Dziękuję. (Oklaski)
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1757)
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie) | Transmisja z dnia posiedzenia (wystąpienie ok. godz. 19:42) (otwiera się w nowej karcie)
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 22.09.2026 06:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu

